Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk


Opowieść Ryszarda Gawrona

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Ostatni już, sterani życiem byli robotnicy przymusowi, których z Polski i innych, podbitych przez III Rzeszę państw zwieziono do dolnośląskich miast i wsi w okresie drugiej wojny światowej, zwykle niechętnie wracają pamięcią do lat zniewolenia i doznanych upokorzeń.
Opowieść Ryszarda Gawrona

Opowieść Ryszarda Gawrona
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Opowieść Ryszarda Gawrona
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

W międzyczasie ogromna większość dawnych, nazistowskich niewolników dwudziestego wieku odeszła z tego świata, a spośród nich zapewne tylko pojedyncze osoby pozostawiły spisane relacje, obrazujące codzienną egzystencję w gospodarstwach bauerów lub zakładach przemysłowych hitlerowskiego państwa.

Tym cenniejsze jest więc to, że po wielu dekadach historia kilkorga nieżyjących już Polaków, którzy pracowali w niemieckich gospodarstwach Gościszowa – dużej wsi, wchodzącej obecnie w skład gminy Nowogrodziec – została przypomniana przez syna dwojga z tych ludzi w trakcie jego publicznego wystąpienia na rocznicowym festynie.

Do 1945 roku był to Giessmansdorf, znany głównie z pięknego pałacu, otoczonego fosą i oddzielonego od głównej drogi sporym stawem. We wsi funkcjonowały duże gospodarstwa, które zazwyczaj posiadały nowoczesne na owe czasy obiekty hodowlane i maszyny do uprawiania roli. Mieszkańcy mogli na miejscu korzystać z betonowego basenu kąpielowego, wyposażonego w infrastrukturę rekreacyjną, zaś o ich sferę duchową dbały dwie świątynie: katolicka i ewangelicka.

Jan Gawron, ojciec Ryszarda, trafił do Gościszowa jako młodzieniec stanu wolnego. Nie był tu jednak sam, we wsi pracowała jego przyszła żona – a także kilku innych Polaków.

Niemiecki właściciel gospodarstwa zapewnił swojemu robotnikowi niewielki pokój na piętrze, wyposażony w podstawowe meble. Traktował chłopaka poprawnie, nigdy nie podniósł na niego ręki ani też mu nie ubliżał, natomiast od początku wymagał skrupulatnego przestrzegania porządku dnia – poczynając od wczesnego rana aż do wieczora. Jan otrzymywał w ściśle określonych godzinach pięć solidnych posiłków, w tym obowiązkowo śniadanie, obiad i kolację.

Dzień zaczynał się wcześnie, do obowiązków Gawrona należała między innymi opieka nad stajnią, dbałość o konie – a także wykonywanie rozlicznych prac polowych. Bez względu na stopień ich zaawansowania o godzinie 18.oo chłopak był jednak „wolny”.

Rozrywkę robotników stanowiły wyprawy do odległej o kilka kilometrów knajpy w Mściszowie, z której do godziny 22.oo wolno było korzystać Polakom. Wielokrotnie zdarzało się, iż rozweseleni zakupionym za zarobione fenigi tanim alkoholem i pochłonięci grą w karty młodzieńcy wracali do „siebie” dopiero późną nocą, chowając obowiązkowe naszywki z literą P. Zatrzymywani nagminnie przez miejscowego policmajstra lądowali w przerobionej na areszt kamiennej stodółce, skąd rano odbierali ich bauerzy. Obiekt ten istnieje do dnia dzisiejszego - a chociaż obecnie ogólny jego stan jest katastrofalny, nadal zachowuje w okienkach stalowe kraty …

Gdy pod Gościszów podchodziły sowieckie oddziały, ojciec Ryszarda brał udział w opróżnianiu ewangelickiej świątyni ze złożonych w niej cennych książek i wszelakich skarbów kultury. Przewożono je na pobliską stacyjkę i przeładowywano do wagonów kolejowych. Wnętrze kościoła wypełnione było bowiem wcześniej wielką ilością zabytkowych woluminów i innych przedmiotów, zabranych z terenów zagrożonych alianckimi bombardowaniami. Trudno stwierdzić, czy wśród nich znalazły się także dobra, zrabowane w podbitych przez Niemców krajach…

Jak twierdził Jan Gawron, naoczny świadek i uczestnik wydarzeń – nie zdążono zabrać wszystkich precjozów, więc kościół został przez samych Niemców podpalony, by pozostawione skarby nie wpadły w ręce Rosjan.

Ta wersja przyczyny zniszczenia gościszowskiego, ewangelickiego obiektu sakralnego różni się od dotychczas powszechnie uznawanej za prawdziwą – mianowicie mówiącej, że świątynia ta została zbombardowana.

Polski robotnik wraz ze swoimi gospodarzami wyruszył na Zachód tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Walki w tym rejonie były bardzo zacięte i krwawe, sam Gościszów przechodził z rak do rąk. Wieś ucierpiała także od huraganowego ognia sowieckich katiusz. Na pobliskim wzniesieniu umieszczono tajemniczą niemiecką stację – najprawdopodobniej radarową - a teren wokół niej naszpikowano minami. Jeszcze po wojnie zbierały one krwawe żniwo.

Jan Gawron wrócił do polskiego już Gościszowa, później ożenił się z przybyłą tu także towarzyszką z lat przymusowego zatrudnienia. Obecnie gospodarstwo, w którym pracował u niemieckiego bauera - to smętna ruina, ale nadal stoją mury domostwa, w którego pokoiku na górze mieszkał w czasie drugiej wojny światowej …

Więcej informacji znajdziesz w gazecie bolesławieckiej
Express Bolesławiecki


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Niedziela 25 września 2022
Imieniny
Aureli, Kamila, Kleofasa

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl

Kazo.pl
Ogłoszenia i oferty nieruchomości