Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk


Niezłomny Stefan Pukanty

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Stefan Pukany, kapral przedwrześniowego Wojska Polskiego i dowódca oddziału Armii Krajowej w rodzinnych Wrzawach, wkrótce po zakończeniu działań wojennych został aresztowany i osadzony w areszcie tamtejszego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Był okrutnie pobity już w trakcie „powitalnego” przesłuchania. Miał ujawnić nazwiska podwładnych, ale mimo potwornego bólu i naturalnego lęku nikogo nie wydał.

Zamknięto go na piętrze z drugim aresztantem, skąd jednak w nocy obydwaj uciekli przez okno. Niestety, lina spleciona z jakichś kawałków szmat pękła i Stefan, schodzący po niej jako drugi, upadł z wysoka na plecy. Nie mógł o własnych siłach kontynuować ucieczki, więc prosił kolegę, by go zostawił i ratował siebie. Ten jednak najpierw pomógł rannemu dowlec się do jakiegoś domu - i dopiero odszedł.

Następnej nocy Stefana Pukanego potajemnie przewieziono do przygotowanej skrytki w jego domu. Tam matka leczyła go, jak umiała, domowymi sposobami. Okolicę przetrząsali funkcjonariusze UB, nachodzący codziennie matkę i sąsiadów. Stefan wiedział, że w każdej chwili może dojść do szczegółowej rewizji – musiał jak najszybciej uchodzić.

Organizacja zaproponowała mu ucieczkę za granicę drogą morską, z której miał nawet początkowo zamiar skorzystać. Jednak najbardziej martwił go los matki i młodszego brata – nie chciał ich samych zostawić. Otrzymał więc dowód na nazwisko Zarębski Stefan i potajemnie wyjechał do Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie był kierownikiem gospodarstwa rolnego i instruktorem szkoły rolniczej w pobliskiej Łomnicy Starej. Jak na ironię właśnie tam zamierzano skierować go na trzymiesięczny kurs, dający uprawnienia prokuratorskie ...

Tak wspominał po latach reakcję na otrzymaną propozycję : „To było dla mnie tak szokujące, że aż śmieszne. Pewnie gdybym został tym prokuratorem, to najpierw siebie musiałbym oskarżyć jako wroga Polski Ludowej i Związku Radzieckiego”.

Ale nie zapomniano o nim, nie pomogła zmiana nazwiska i wyjazd na Dolny Śląsk. Drugie aresztowanie miało miejsce, gdy wracał z pracy w gospodarstwie. Idąc do mieszkania minął stojących przy wejściu na podwórko nieznanych mu osobników – na odwrót było za późno. Dwóch kolejnych czekało już w środku. Został natychmiast skuty i przewieziony samochodem do Wrocławia.

Przeżył trzy miesiące koszmarnego śledztwa, bicia, kopania, jakiś konfrontacji z ludźmi których znał, ale też i zupełnie obcych. Wożono go z Wrocławia do Tarnobrzegu, a później także do Rzeszowa - zawsze skutego i pilnowanego przez uzbrojonych ubeków. Oprócz potwornego, nieludzkiego bicia przystawiano mu często broń głowy i straszono, że będzie zastrzelony za próbę ucieczki. Pewnego razu śledczy ostrymi końcami złamanej w trakcie bicia linii rozorali Stefanowi całą twarz. Przeżył też wielotygodniowy pobyt w jakieś mokrej piwnicy bez podłogi.

Próbowano go złamać poprzez podstawianych, niby życzliwych mu rzekomych współtowarzyszy niedoli. W końcu doszło do postawienia spreparowanych zarzutów. Sądzony był wraz z kilkunastoma kolegami w procesie pokazowym przez sąd woskowy w Rzeszowie. Między nimi znalazł się jego młodszy o dziewięć lat brat Józef. Zapamiętał zwłaszcza potworny, psychiczny ból, gdy dwuletnia córeczka prowadzonego na rozprawę brata chciała zawiązać sznurówki u jego butów. Dziecko zostało brutalnie odepchnięte przez konwojenta.

Zapadły wyroki od dwunastu do piętnastu lat wiezienia, a Stefan Pukany, dowódca oddziału – został skazany na karę śmierci. Ocaliły go zmiany w Polsce - nastał Gomułka i ogłoszono amnestię dla więźniów politycznych. Karę śmierci zamieniono Stefanowi na piętnaście lat więzienia… Po latach upokorzeń i szykan doczekał Polski wolnej. Zmarł w Bolesławcu i tu został pochowany.

Więcej informacji znajdziesz w gazecie bolesławieckiej
Express Bolesławiecki


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Niedziela 25 września 2022
Imieniny
Aureli, Kamila, Kleofasa

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl

Kazo.pl
Ogłoszenia i oferty nieruchomości