Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk


Ze wspomnień Gerarda Szmajducha…

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
„Wizów” – to nazwa, ważna dla ostatnich żyjących pionierów tego zakładu, którzy po II wojnie światowej odgruzowywali i przekształcali opodal dawnej wsi Wiesau zbudowaną tu przez Niemców hutę miedzi w polską fabrykę przemysłu chemicznego.
 Ze wspomnień Gerarda Szmajducha…

 Ze wspomnień Gerarda Szmajducha…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Ze wspomnień Gerarda Szmajducha…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Ze wspomnień Gerarda Szmajducha…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Wśród nich był również Gerard Szmajduch. Był – bowiem mając dziewięćdziesiąt pięć lat zmarł w ubiegłym roku, pozostawiając skromną garść wspomnień.

Przyjechał z Górnego Śląska i skierowany został do remontu domków na osiedlu zwanym „Kolonią”, zlokalizowanym przy obecnej ulicy Łąkowej w Bolesławcu. Prace wykonywał z podlegającą mu grupą trzydziestu pięciu osób. Budynki przeznaczono dla przyszłych pracowników ,,Wizowa".

Chociaż działania wojenne w zasadzie nie wyrządziły tym malowniczym obiektom większych szkód, to robotnicy zastali je w opłakanym stanie - zdewastowane, pozbawione okien i drzwi. Do takiego ich wyglądu przyczynili się Rosjanie, którzy zajmując lokale grabili wszystko, co im wpadło w ręce, a drewna z demolowanej stolarki używali jako opału. W początkowym okresie „zabezpieczyli” także zakład w Łące, zamykając wstęp na jego teren.

Jak wspomniano – Sowieci bezkarnie łupili i dewastowali to, co zastali. Miedzy innymi zdemontowali również kolejkę linową, transportującą rudę miedzi z odległych okolic Lubichowa i Iwin. Nie zadbali jednak o odszukanie dokumentacji, umożliwiającej jej późniejsze odtworzenie, więc ostatecznie stalowe słupy i inne elementy tej podniebnej trakcji jako zwykły „trofiejny” złom wywieziono do ZSSR…

Pierwsze wspomnienie Gerarda Szmajducha związane z ,,Wizowem" – to widok ruin, stert pokruszonych cegieł i ogromnej hałdy rudy miedzi - bowiem była to przecież huta, dopiero po wojnie przekształcona w zakłady chemiczne. Dyrekcja tworzonej firmy początkowo znajdowała się w Bolesławcu przy ulicy Kutuzowa. Pracę w Łące podjęło siedemdziesięciu pięciu robotników, którzy ręcznie odgruzowywali i porządkowali teren. W międzyczasie nadal szukano odpowiednich specjalistów.

W obrębie zakładu pozostały baraki, miejsce wojennego „zakwaterowania” więźniów i pracowników przymusowych huty miedzi. Do nich z czasem przeniesiono biura i siedzibę dyrekcji z ulicy Kutuzowa.

Jednym z zatrudnionych był pan Piotr Franków, więzień niemieckiego kacetu i pracownik przymusowy huty miedzi. Dlaczego nie wyjechał z miejsca swojego cierpienia i niewoli ? Postanowił zostać, bo zakochał się w niemieckiej dziewczynie z pobliskiej wsi Wiesau – Łąki ...

Dzięki temu po ślubie ona i jej rodzina mogła pozostać w Polsce. Pan Piotr czasami opowiadał, jak wyglądało jego życie w niewoli. Była to głównie ciężka praca po dziesięć godzin dziennie, przez siedem dni w tygodni, a przy tym marne, wręcz głodowe wyżywienie…

Po zakończeniu wojny na terenie ,,Wizowa" składowano części samolotów, czołgów i innych pojazdów wojskowych. Cały ten złom skrupulatnie gromadzono, a następnie wysyłano do huty ,,Kościuszko". Tym zajmował się pan Ślusarek. Od roku 1946 do Bolesławca zaczęły przychodzić transporty Polaków z terenów włączonych do Związku Sowieckiego, także z Niemiec, Francji, Jugosławii i Grecji.

Pan Gerard, już jako pracownik administracji, rozmieszczał przybyszów w Bolesławcu. Po przyjeździe kierował ludzi do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, który funkcjonował w budynku poczty. Tam ich rejestrowano po czym otrzymywali dokumenty i wskazywano im czasowe lokum.

Plac pocztowy zalegały ogromne ilości mebli, maszyn do szycia i innych wartościowych rzeczy – przedmiotów skonfiskowanych przez Rosjan i następnie wywożonych pociągami na wschód.

Na terenie zakładu miała swoje biuro placówka Urzędu Bezpieczeństwa. Każdą, nawet najmniejszą awarię traktowano jak sabotaż, wielu niewinnych pracowników miało z tego powodu kłopoty i doznawało szykan.

Ponieważ wznoszoną wcześniej hutę miedzi Niemcy kwalifikowali jako zakład strategiczny, na jej terenie rozmieszczono umocnienia i bunkry, wśród nich także kilkupoziomowy schron, dobrze wyposażony w środki łączności i zapasy żywności. Co ciekawe, jeszcze w okresie tzw. „zimnej wojny” był on w pełni wyposażony, ujęty w budżecie firmy i utrzymywany w gotowości. Odbywały się w nim ćwiczenia Obrony Cywilnej Kraju.

Pan Gerard Szmajduch przepracował w „Wizowie” grubo ponad czterdzieści lat – nie zawsze dobrych i chętnie wspominanych …

Więcej informacji znajdziesz w gazecie bolesławieckiej
Express Bolesławiecki


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Niedziela 31 maja 2020
Imieniny
Anieli, Feliksa, Kamili

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl