Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Trofiejne bezprawie

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Cztery miesiące po przejściu w lutym 1945 roku frontu przez wieś Siegiersdorf – dzisiejszą Zebrzydową – przybyli do niej przedstawiciele polskiej administracji cywilnej. Ziemie te, z woli alianckich „sojuszników”, miały stanowić zachodnie i północne kresy powojennej Ojczyzny. Nasi urzędnicy zamierzali dokonać szczegółowej oceny stanu istniejących tam gospodarczych obiektów.
Trofiejne  bezprawie

Trofiejne  bezprawie
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Trofiejne  bezprawie
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Trofiejne  bezprawie
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Chcieli wytypować te, które mogły zostać szybko uruchomione, by zacząć zaspakajać potrzeby napływających do powiatu bolesławieckiego osadników. Szczególnie ważnym dla zapewnienia aprowizacji stał się miejscowy młyn.

Obiekt ten, wzniesiony tuż przy głównej szosie z Wrocławia do Zgorzelca, posiadał także dwie prądnice, napędzane nurtem odnogi Kwisy. Z wytwarzanej energii elektrycznej korzystał wcześniej nie tylko sam młyn, ale także okoliczne gospodarstwa. Budowla ucierpiała jednak w trakcie wymiany ognia w dniach od 13 do 15 lutego, a także na skutek wysadzenia pobliskiego mostu.

Młyn stanowił dla polskich władz prawdziwie strategiczny obiekt, musiał jak najszybciej zacząć dostarczać wygłodniałym pionierom potrzebną mąkę. W swoich szlachetnych rachubach nasi urzędnicy nie uwzględnili jednak „zasad” działania zwycięskiej „bratniej” Armii Sowieckiej. Jej oddziały tyłowe po wkroczeniu na zajęte ziemie przystąpiły do rekwizycji zastanego, poniemieckiego mienia, które – zwłaszcza w odniesieniu do najnowocześniejszych wtedy urządzeń – rabowały jako zdobycz wojenną.

Wkrótce w wybranych zakładach pojawili się rosyjscy „specjaliści” od barbarzyńskiego często „demontażu” maszyn i rychło przystąpiono do gromadzenia wyszabrowanych łupów, zapełniając nimi długie zestawy wagonów towarowych, ekspediowanych systematycznie na Wschód.

Realia tamtych dni odzwierciedlają archiwalne sprawozdania pełnomocnika Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Dokument zawierający relację z lustracji, prowadzonej od 10 do 16 czerwca 1945 roku w Zebrzydowej, nie tylko ukazuje trudność wykonania zadań, powierzonych polskiej ekipie, ale też uświadamia niebezpieczeństwa, zagrażające wtedy naszym urzędnikom. Wynikały one z bezkarności nawet pojedynczych żołnierzy sowieckich, dokonujących indywidualnej grabieży. W istocie nie miało dla nich żadnego znaczenia, kto padał ofiarą owych dzikich rekwizycji – nieliczni przybyli Polacy - czy też niemieccy, dotychczasowi mieszkańcy powiatu.

Tak się stało między innymi 14 czerwca 1945 roku. Z dokumentów wynika, iż „wyremontowany, sześciocylindrowy samochód DKW z dwoma kompresorami” wiózł w tym dniu do Zebrzydowej i Wykrot polskich inspektorów, inżynierów Markowskiego i Szeligę. Pojazd został jednak na szosie zatrzymany przez sowieckich oficerów i po sterroryzowaniu Polaków bronią odebrany naszym urzędnikom.

Osobnicy dokonujący tej grabieży – jak i inni, dopuszczający się podobnych wyczynów – oczywiście nie zostali ujawnieni i ukarani, auta także nie zwrócono…

W dalszej części sprawozdania podkreślono, iż oddziały sowieckie zajmując pobliskie folwarki uniemożliwiały Polakom wstęp na teren tych obiektów, wykluczając możliwość wykorzystania ich ewentualnych zapasów do żywienia przybywającej na teren powiatu ludności.

Co do wspomnianego wcześniej młyna w Zebrzydowej, to od 8 do 14 lipca 1945 roku trwał tam intensywny remont mocno uszkodzonego dachu i części wnętrza. Po jego dokonaniu miał w nim rozpocząć stałą pracę sprowadzony ze Starachowic młynarz Brożek. Zajął się on na bieżąco porządkowaniem obiektu, czyszczeniem maszyn, instalowaniem pasów transmisyjnych i innymi czynnościami.

Do ochrony młyna wysłano czterech polskich żołnierzy, którzy w nim zamieszkali. Atoli wszystkie te działania okazały się zajęciem syzyfowym. Młyna nie mogło bowiem obronić czterech naszych wojskowych, gdy wtargnęli tam sowieccy oficerowie ze swoimi podwładnymi. Do prac demontażowych przywieźli ponadto dwudziestu jeńców niemieckich ze Świętoszowa.

Nie bacząc na protesty Polaków zdemontowali wszystkie pasy transmisyjne i ważne dla podjęcia pracy młyna maszyny. Obiekt na długo pozostał bezużyteczny…

W sobotę 5 sierpnia 1945 roku kolejni krasnoarmiejcy zabrali urządzenia także z miejscowego browaru, unieruchamiając i ten zakład. Ale szczególnych „atrakcji” dostarczyli polskiemu gospodarzowi młyna w Kraszowicach, który w trakcie nocnej wizyty pijanych przedstawicieli „bratniej armii” musiał uciekać, prawdopodobnie ratując życie.

Na jego miejsce długo szukano innego fachowca…

Więcej informacji znajdziesz w gazecie bolesławieckiej
Express Bolesławiecki


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 3 grudnia 2022
Imieniny
Hilarego, Franciszki, Ksawery

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl


Kazo.pl
Ogłoszenia i oferty nieruchomości